Ostatnia perła kite’owego świata – Zanzibar

G0051055

Zanzibar, już powoli sławny ale jeszcze nie do końca odkryty, na pewno dziki, piękny i wietrzny… Mój drugi dom którym chciałbym się podzielić.

Zanzibar już od jakiegoś czasu odbija się mocnym echem w środowisku kitesurfingowym.  Coraz tańsze opcje biletów lotniczych oraz kwitnąca liczba ofert biur podróży tylko potwierdza fenomen miejsca. Tropikalna wyspa na Oceanie Indyjskim nieopodal wybrzeża Tanzanii  wydaje się idealnym miejscem do spędzenia aktywnych wakacji, ale tak naprawdę dlaczego?

Postaram się możliwie obiektywnie przedstawić fenomen Zanzibaru.  Przylatuję na wyspę już od czterech lat i spędziłem tu łącznie sześć pełnych sezonów wiatrowych (pasat wieje tutaj aż 7 miesiecy w roku),  nie piszę więc już pod wpływem pierwszego wrażenia i euforii.  Żeby było łatwiej całą tą treść  „łyknąć”, to dla osób przeskakujących od razu do meritum sprawy podzielę ten opis na trzy części :  Ogólnie o Zanzibarze,  Kitesurfing na Zanzibarze, Dodatkowe atrakcje Zanzibaru.

Ogólnie o Zanzibarze

Na pewno nie skłamię pisząc że wyspa jest niesamowicie piękna i ciekawa,  potwierdza to zdecydowana większość odwiedzających osób.  W większości powstała na wypiętrzającej się rafie koralowej dzięki czemu lokalny krajobraz nabrał bardzo unikalnego „morskiego” charakteru. Białe plaże, lasy palm kokosowych, lasy namorzynowe i ferralitowe czerwone pobocza to tylko kilka przykładów ciekawych widoków.  Wiele hoteli i obiektów zakwaterowania oferuje pokoje, domki i apartamenty zaraz przy plaży, więc śniadania i kolacje z widokiem na ocean zdecydowanie umilą pobyt.

Spotkałem się z wieloma opiniami, że utarte wyobrażenie ludzi na temat słynnych wysp karaibskich – Jamajka, Kuba, Barbados itp. Bardzo rozmija się z rzeczywistością. Ludzie wcale nie są tacy wyluzowani, widoki nie przypominają zdjęć z pocztówek a przestępczość kwitnie. Zanzibar pod tym względem nie zawodzi, ludzie wylatując stąd uważają go za jeszcze piękniejszy niż przedstawiają to przewodniki lub znajomi. Coś w tym musi być!

Cała wyspa jest raczej nieduża i przejechanie jej z północy na południe zajmuje (lokalnymi drogami!) ok. 2 godziny,  w wszerz czyli z zachodu (od lotniska) na wschód ( np do nas do Paje) niecałą godzinę. Daje to odwiedzającym duże możliwości eksplorowania jej walorów i nawet w ciągu tygodniowego pobytu można zwiedzić większość „atrakcji” i unikatowych miejsc. Wycieczki po wyspie są stosunkowo tanie i odbywają się głównie na zasadzie „car hire” czyli wynajmowania samochodu z kierowcą na pół lub cały dzień, który to z kolei objeżdża wybrane atrakcje. Zdecydowanie polecamy łączyć atrakcje ze sobą, oszczędza się w ten sposób dużo czasu na zbędnym jeżdzeniu w tą i powrotem a całość wycieczek wychodzi zdecydowanie taniej – np. StoneTown + Prison Island + Jozani Forest + Mangrowce  jest idealną wycieczką na jeden cały dzień.  Jeden poranek spędzić na nurkowaniu z delfinami (których aktywność przypada na wczesno poranne godziny 6-9)  a w inny dzień  na przykład regenerując siły po kajcie, pojechać odwiedzić  plantacje upraw przypraw (tzw Spice Tour) dodając do tego jednocześnie popołudniowy relaks przy The Rock i zachód słońca nad Chwaka Bay. W ten sposób w dwa dni i jeden poranek macie zaliczone wszystkie „must see” Zanzibaru.

Kite na Zanzibarze

Najważniejszym czynnikiem udanych kite wakacji jest WIATR, i to właśnie od niego wszyscy uzależniają termin swojego pobytu na Zanzi. Nie jest to miejsce słynące z mocnego wiatru sezonowego (jak np. Wietnam lub Brazylia) ale stały ciepły pasat wieje tu nieprzerwanie przez ok. 7 miesiący w roku  – trzy miesiące w Zimie, od Grudnia do Marca oraz cztery miesiące w Lecie, od końcówki Maja do początku Października. Wiatr jest równy i przyjemny, a jego średnia siła bardzo pomaga początkującym i mniej zaawansowanym kitesurferom  opanować w pełni kontrolę latawca. W mojej opinii, słabszy ale stały i stabilny wiatr ( na latawce 9 -12) jest dużo lepszy niż mocny ale porwisty wiatr (poza tym zestaw 13m latawiec + płaska laguna to marzenie nie jednego maniaka freestyle’u) Okres wakacyjny to sezon północno wschodniego  wiatru Kusi, ze średnią siłą wiatru 14-18 węzłów . Okres ten jest zdecydowanie chłodniejszy (z temperaturami około 27stopni) i przypomina takie idealne polskie lato. Z reguły w okresie tym wieje mocniej niż w zimie i trafia się sporo dni powyżej 20 węzłów ( w tym sezonie mieliśmy cały tydzień kiedy wiało 20 – 30 węzłów który pokazał duży deficyt  małych latawców w lokalnych szkołach :D).

Zimowy okres wiatrowy  (który tak naprawdę jest zanzibarskim latem) trwa od połowy Grudnia do połowy Marca i typowo tropikalnie jest bardzo gorąco – temperatury przekraczają 30 stopni. Południowo-wschodni wiatr Kaskazi wieje z reguły z siłą 12-17 węzłów i  nabiera na sile popołudniem i wieczorem (przy mocnym nasłonecznieniu i efekcie termicznym).

zanzibar wind statistics

Wydaje się, że tylko wiatr wyznacza tutaj dni do pływania i dni do leżakowania, jest jednak inaczej. Drugą niewidzialną siłą zgodnie z którą funkcjonuje cały kitesurfingu na Zanzibarze to pływy. Różnice poziomu wody w skali dziennej potrafią być znaczne (aż do 4m różnicy), zmieniając się oczywiście w przeciągu miesiąca zgodnie z fazami księżyca.  Ale bez obaw, brzmi to trochę strasznie ale wystarczy pięć minut w internecie i podstawowa znajomość przeglądarki Google i już będziecie wiedzieć jak zapowiadają się pływy w okresie waszych zaplanowanych wakacji. Tabele pływów są gotowe z reguły na cały rok kalendarzowy do przodu więc można spokojnie przewidzieć kiedy będzie laguna a kiedy pływanie na wysokiej wodzie.  Ujmując sprawę ogólnie – w ciągu doby dwa razy wypada „wysoka woda” i dwa razy „niska woda” (czyli zmiany co 6 godzin). Niski poziom wody oznacza pływanie na płaskiej i płytkiej lagunie oraz to, że trzeba przejść się z latawcem kilkaset (lub kilkadziesiąt) metrów od plaży żeby wejść do wody. Wysoka woda z kolei to pływanie na głębokiej wodzie (idealne warunki do foilboardingu), pływanie zaraz przy plaży a dla osób miłujących się w łapaniu fal pora dnia kiedy wszyscy wyruszają pływać nad rafą łapiąc oceaniczny swell (wszak to Ocean Indyjski, który słynie ze światowej klasy surfingu, ale o tym opowiem później).

Jest to miejsce niesamowicie przyjemne i łatwe dla początkujących a nauka idzie tu płynnie i szybko, trzeba mimo wszystko uważać. Doświadczenie instruktorów i osób wypożyczających sprzęt jest kluczowe do bezpiecznego przebiegu aktywności na wodzie! Laguna jest duża ale ograniczona od strony oceanu żywą rafą,  dlatego nieumiejętne prowadzenie zajęć  lub brak należytego wprowadzenia w spot dla osób wypożyczających sprzęt może skończyć się wylądowaniem na rafie i potencjalnymi wbitymi jeżowcami, obtarciami i rozcięciami. Trzymać się z dala od RAFY ! Na szczęscie rafa nie jest po stronie zawietrznej (czyli z wiatrem) i sam z siebie latawiec np. zostawiony w power zone Was w nią nie wciągnie. Wiatr przez większość czasu jest Side On, więc prędzej czy później zawsze dopycha do plaży.  Reasumując – szkolicie się lub pływacie w tropikach więc miejcie na uwadze swoje bezpieczeństwo, nie bierzcie lekcji od kokalnego „Mariana” tylko dlatego że ryzykując Waszym zdrowiem obiecał Wam kurs przyspieszony lub inne gruszki na wierzbie. Stay safe!

Wiele miejsc na wyspie wydaje się z perspektywy przeglądania zdjęć i ofert podróży atrakcyjne żeby przyjechać na wakacje, ale tylko kilka miejsc oferuje korzystne i bezpieczne warunki do uprawiania kitesurfingu.  A o tym mam zamiar pisać, w końcu to poradnik/przewodnik kitesurfingowy! J Zdecydowanym liderem na tej liście jest mała miejscowość na wschodnim wybrzeżu – Paje (i nie piszę tego dlatego że My tu akurat prowadzimy biznes!), największa piaszczysta laguna  (a w zasadzie dwie laguny: jedna przy średnim stanie wody i druga przy niskim) z bezpośrednim dostępem z plaży. Nie trzeba się przedzierać przez uprawy trawy morskiej (rzędy powbijanych na sztorc kijków) ani przez rafę.  Inne miejsca to:

Jambiani, miejscowość zaraz na południe od Paje, gdzie też jest laguna, ale zdecydowanie mniejsza niż w Paje i bez bezpiecznego dostępu z plaży przy niskim stanie wody.

Pwani Mchangani, na północno-wschodnim wybrzeżu wyspy (vis a vis  słynnej dla nurków wyspy Mnemba), atrakcją tutaj jest nieduży sandbank, który przy średniej i wysokiej wodzie daje fajne możliwości do pływania i szkolenia się. Niestety przy wodzie niskiej tak jak w Jambiani idąc na drugą lagunę trzeba przedzierać się przez gąszcz upraw i rafy.

Pozostale miejsca (Bwejuu, Dongwe, Pingwe, Michamvi, Kiwengwa, Matemwe) są zdecydowanie daleko z tyłu i stanowią marginalny procent w ruchu turystów nastawionych na pobyt kitesurfingowy. Na spocie głównie rafa i pływanie tylko przy wysokiej wodzie (czyli już w założeniu zmarnowane 50% czasu).

Dla niedowiarków polecam sprawdzenie zdjęć satelitarnych Google (zapewniam że rozmieszczenie rafy nie zmienia się z sezonu na sezon) żeby odnieść się do skali wielkośći poszczególnych piaszczystych lagun.

Większość knajpek, barów i restauracji znajduje się zaraz przy plaży, więc zaraz po wylądowaniu latawca możecie pójść na hamak lub leżak rozkoszować się owocowym smoothie lub lunchem.  Dla osób mieszkających w obiektach przy plaży bezpośrednio na spocie kajtowym( które oferujemy w naszej ofercie zakwaterowania GoKite ), nie ma potrzeby transferów na spot. Budzicie się przy plaży, jecie śniadanie, idziecie na bosaka kilkanaście metrów do plaży, sprawdzacie warunki wiatrowe i zaczynacie dzień z kajtem! J Uwierzcie mi, zanzibarskie życie rozpieszcza i ciężko się stąd wylatuje.

Dodatkowe atrakcje Zanzibaru

Co robić na Zanzibarze kiedy chcecie odpocząć od kajta,  chwilowo nie wieje lub po prostu macie zajawkę na inny sport? Rozwiązań jest wiele: Nurkowanie, Snorkeling, Surfing, Pełnomorskie wędkarstwo, Skutery wodne,  Wycieczki lokalną łódką Dhow lub Wypożyczenie małego katamaranu. Każdy znajdzie coś dla siebie! W samym Paje mamy 3 bazy nurkowe, nie dalej niż 200m od naszej bazy więc  można pójść zapisać się na szkolenie lub wyprawę nurkową nawet na ostatnią chwilę. Rafy koralowe otaczające Zanzibar należą do jednych z najpiękniejszych na świecie i nie ustępująm takim ikonom Oceanu Indyjskiego jak Malediwy czy Seszele. Możliwości różnych wypraw tematycznych jest sporo i nawet zaawansowani nurkowie mogą poczuć się zaciekawieni.

Snorkelling jest dostępny od ręki praktycznie zaraz za laguną. Bierzecie maski rurki, wskakujecie na lokalną łódkę rybacką i po 10 minutowej podwózce jesteście nad rafą. Rybki, koralowce, ukwiały i rozgwiazdy to tutaj codzienny widok.

Prawdziwą ciekawostką Zanzibaru jest możliwość naprawdę dobrego SURFINGU.  Trzy lata temu podczas pierwszego pobytu na wyspie nie bardzo chciało mi się w to wierzyć, ale po kilku wyprawach z lokalnymi surfingowymi przewodnikami już wiem, że zanzibarskie reefbreaki nie ustępują światowej czołówce. Spoty są kompletnie PUSTE, sety fal równe, okres stosunkowo duży (w większość dni 10-13 sekund) a wielkość fali, w przeciwieństwie do niektórych znanych spotów, nie przeraża nowicjuszy ( fala średnio 1 do 2m). Ładne równe i długie fale zadowolą nie jednego wyjadacza, a lokalna ekipa przewodników organizująca dla nas wyprawy surfingowe wprowadzi Was w zanzibarskie miejscówki bezpiecznie i gładko (sprawdzone!). Zdecydowanie  fajna alternatywa dla długich i czasem kosztownych wypraw do Indonezji.

The Game of Fishing, czyli pełnomorskie wyprawy na dużą rybę. Dość kosztowne bo od 100$ za osobę wzwyż ale dla pasjonatów wędkarstwa konieczny punkt programu. Wyprawy nazywają się „Grą” ponieważ nikt nie daje gwarancji że coś złowicie, może się zdarzyć że wrócicie z trzymetrowym marlinem albo wielkim tuńczykiem ale równie dobrze możecie skończyć z kilkoma małymi lub średnimi rybami.  Jak to już z przyrodą bywa, wielka loteria!

Wycieczki lokalnymi łódkami Dhow to typowo zanzibarski styl żeglowania. Łódka wydrążona w pniu dużego drzewa z charakterystycznymi dwoma pływakami po bokach (można powiedzieć że trimaran) i dużym ukośnym żaglem. Fajna atrakcja dla calej rodziny, którą można połączyć z łowieniem ryb lokalnymi metodami lub snorkellingiem na rafie.

Piękna i wietrzna TAJLANDIA

13072922_10153414907746262_5752449526779083451_o

W Tajlandii cały wietrzny sezon spędziliśmy już trzy lata z rzędu. Za każdym razem w „najwęższym miejscu” Tajlandii czyli w regionie Prachuap Khiri Khan, który akurat spośród wszystkich turystycznych miejsc w kraju zdaje się być najlepszy do uprawiania kitesurfingu. Co mnie popycha by co roku wracać w to miejsce ? W skrócie – Jest po prostu NIESAMOWICIE ! Piękne miejsce, świetna przyjazna kultura, pyszne jedzenie, pełna dostępność produktów, duża różnorodność spotów do pływania i zaskakująco dobre warunki wiatrowe. Oba moje ulubione miejsca – miasto Hua Hin oraz mniejsza miejscowość Pak Nam Pran mają światowy potencjał i są stosunkowo niedocenione. Dla tych którzy wolą miejskie udogodnienia, większe hotele, nocne życie i Tajlandię podobną do tej znanej z Bangkoku, polecam HuaHin.

huahin2
Thailand-Hua-Hin-Beach2-L
13162338_10208265458947334_1414496070_n
tajlandia
20150404_125244_Pano

Miasto ze względu na to że jest rezydencją króla jest bardzo czyste, zadbane i bezpieczne (zresztą nawet na wodzie można zobaczyć pokazowe okręty marynarki morskiej Tajlandii „pilnujące króla”. Najmocniejszym punktem tego miejsca jest możliwość połączenia komfortu i możliwości życia w mieście, nocnego życia HuaHin i jednocześnie stały wiatr i bliskość bardzo fajnej plaży z kitesurfingowym potencjałem.

Sam jednak podczas drugiego pobytu zdecydowałem się zrezygnować z HuaHin i przeniosłem się około 30km na południe, do dużo mniejszej miejscowości Pak Nam Pran, na której skupiamy się w organizacji Kite Campu w okresie Wielkanocy.

13072922_10153414907746262_5752449526779083451_o
Thailand_Pranburi_Beach_beach_road_6317_1
PANO_20160512_150150
IMG_20160512_145851_AO_HDR
IMG_20160504_172916_AO_HDR
IMG_20160502_145112_AO_HDR

Miejsce jest idealne!, długa niemal pięciokilometrowa plaża, zakończona malowniczą górą Khao Kalok. Okolica plaży jest naturalna i ładna, z palmami i wieloma niezabudowanymi miejscami, w odróżnieniu od Hua Hin przy plaży nie ma dużych budynków, sieci hoteli, apartamenowców i betonów. Z miejsca zakwaterowanie wychodzi się prosto na plażę a sprzęt kite trzyma się bezpośrednio pod domkiem lub pokojem. Ze względu na długą i szeroką plażę na wodzie nie ma tłumu, każdy znajdzie sobie miejsce do pływania, a nawet zaborczy kitesurferzy (jak ja) bez problemu zajmą jedną z małych lagun całą dla siebie. Można jeść lokalnie i tanio ( około 4 do 8 złotych za posiłek w formie ryżu z dodatkami KhaoPad albo zapiekanych makaronów PadThai/PadSeeEw) lub stołować się w lokalnych restauracjach z seafoodem (gdzie i tak jest TANIO! bo pyszne owoce morza to koszt około 15 do 30 złotych). Europejskie jedzenie to też nie problem, dostępne są smaczne dania kuchni włoskiej (słynna lasagne z restauracji venezia) i syte burgery. Po mocnym pływaniu, obowiązkowe tajskie masaże to koszt 30zł za godzinę, więc warto korzystać z lokalnych luksusów. Wynajęcie skutera na tydzień ( co umożliwia nieskończoną ilość wycieczek po okolicy, przejażdżkę po okolicznych festynach i beachbarach) to niewiele więcej niż 10zł dziennie. Dodam, że z lotniska w Bangkoku nie ma najmniejszego problemu dostać się bezpośrednio do Pak Nam Pran, każdemu kto nas odwiedza organizujemy możliwie najłatwiejszy transport z lotniska. Będąc już na miejscu, przemieszczanie jest proste bo albo wynajmuje się skuter na wybrane dni albo jeździ się tuk-tukami lub lokalnymi taksówkami, które jak na miejscowość turystyczną są niedrogie.

Tuk-tuk_in_Hua_Hin_03
13064742_10153414911376262_6405842936743807871_o
20141222_091822
13041450_10153414911006262_1650675716614355963_o
13063409_10153414910986262_2596483345289320650_o
20150108_152629

Zaraz obok Pak Nam Pran zaczyna się jeden z najbardziej malowniczych parków narodowych Tajlandii – Sam Roi Yot, gdzie pasmo gór łączy się bezpośrednio z morzem. Widoki są oszałamiające, lokalne świątynie są naprawdę warte zobaczenia a wycieczki skuterem po okolicy parku to całodniowa niezapomniana przygoda. Organizujemy także inne bardziej zaawansowane opcje zwiedzania parku jak:

Rejs łodzią po lokalnych kanałach przecinających park – dziko rosnące mangrowce, okoliczne wapienne szczyty i klify, lokalne życie rolników.
Wycieczkę do największej z lokalnych jaskiń – PhrayaNakhron.
Trekking na punkt widokowy z panoramą na cały park narodowy.
Kitesurfingowy downwinder do HuaHin wzdłuż całego wybrzeża.
Wieczorny/nocny wypad do tzw Hilton Area w HuaHin (czerwona dzielnica), gdzie imprezy i tajskie nocne życie trwa do rana.

20150108_134328
sam-roitot-national-park
20150108_135815
IMG_20160512_165357_AO_HDR
Khao-Daeng-Viewpoint
sam-roi-yot-national-park-49930

Panuje powszechna opinia, że sezon wiatrowy w Tajlandii trwa podobnie jak w Wietnamie i Filipinach i najlepsze warunki występują podczas azjatyckiego północno-wschodniego monsunu  w okresie Grudzień do Marzec – BZDURA! Tajlandia jest najładniejsza, najcieplejsza i NAJBARDZIEJ WIETRZNA podczas sezonu wiatru południowego! – czyli od Marca do Maja. Morze praktycznie nie faluje a termiczny ciepły wiatr wieje nieprzerwanie przez ok 2 miesiące. Wiatr rozkręca się powoli od rana i o godzinie 11 wieje już na latawce ok 12m (idealna pierwsza sesja kajtowa przed lunchem), koło godziny 14 wiatr często dochodzi już nawet do 20węzłów, więc po lunchu zwijamy duże rozmiary i na popołudniową sesję pompujemy ósemki lub 9tki. Sezon wiatrowy idealnie pokrywa się z naszymi europejskimi Świętami Wielkanocy, lokalnym tajskim nowym rokiem – Songkran a czasem nawet z polską majówką. Zdecydowanie polecam to miejsce na spędzenie tropikalnej Wielkanocy z rodziną, przyjaciółmi i kitesurfingiem :)

Wcześniej wspomniany (i stanowczo odradzany) sezon monsunowy, pomimo że rzeczywiście od czasu do czasu satysfakcjonująco powieje, jest w mojej opini kompletnie nieatrakcyjny. Wiejący znad Kambodży wiatr, przechodząc przez całą Zatokę Tajską, generuje spore fale, podnosi z dna spore pokłady piasku i całe morze ze znanych nam z pocztówek odcieni błękitu przechodzi na bardziej kolorem przypominającą sztormowy Bałtyk brązowo-zieloną kipiel. Cyrkulacja wody w Zatoce Tajskiej podczas tego okresu krąży przeciwnie do wskazówek zegara co powoduje że wypływająca z dużych rzek woda (Mekong/Menam) idealnie opływa całe wybrzeże i trafia prosto na Was. Dodając do tego wiatr wiejący TYLKO RANO, kiedy często trzeba iść pływać o 8 albo 9 żeby załapać się na wiatr i popływać na dużym latawcu, deklasuje ten okres w mojej opinii całkowicie.

20141222_091822
20141222_091838

Sytuacja odwraca się diametralnie wraz z nadejściem sezonu południowego. Woda w zatoce zaczyna krążyć zgodnie ze wskazówkami zegara, kiedy cały „syf” z azjatyckich rzek płynie sobie na północny wschód przez Bangkok do Kambodży i Wietnamu, a napływa nowa świeża dawka czystej wody z okolic Indonezji i Malezji. Morze staje się znowu ładne i błękitne, a wiejący tylko w sferze brzegowej wiatr termiczny nie buduje dużych fal, które przez większość czasu nie przekraczają 30-50cm (mimo że wieje 15-20 węzłów!). Przy brzegu pojawiają się duże płycizny, które przy odpowiedniej wysokości pływu zmieniają się w idealne laguny. Dlatego w tym okresie lubię nazywać Tajlandię – ” Małą Brazylią”. Generalnie spot określiłbym jako bardzo przyjemne miejsce do: pływania rekreacyjnego po całej długości spotu, freestyle’u na płaskiej wodzie i nauki w miejscach płytkich.

Miejsce ma trzy główne spoty:
Główna plaża kite zaraz przy zakwaterowaniu – tzw Lazy Beach.
Ładna plaża, przy średnim poziomie wody dużo płaskiego i ciekawe laguny.
Przy wysokim stanie wody lekko zafalowane ale nadal w odległosci 75m od brzegu sporo płytkiego i biorąc pod uwagę że to otwarte morze woda jest na prawdę płaska. Im dalej od brzegu tym bardziej buja.

Onshore Beach, którą nazywamy Sunset Bay – kolejna zatoka za Khao Kalok, szczytem górującym nad plażą Lazy. Brzeg tam ucieka lekko na zachód przez co wiatr wieje bardziej onshore. Ciekawa alteratywa dla główej plaży, szczególnei późnym popołudniem kiedy na Lazy Beach wiatr zaczyna wiać równolegle do brzegu lub z lekkim off’em. Najlepsza miejscówka na pływanie przed zachodem słońca.

Port – kiedyś główna miejscówka regionu, ale po zniszczeniach po sztormie miejsce mocno podupadło. Przy wysokim stanie wody nic specjalnego, ale za to przy pełnym odpływie – idealna płaska laguna. Wielkie obszary płaskiej wody z kilkoma piaszczystymi wysepkami pomiędzy. Bariera z piasku około 150m od plaży idealnie zatrzymuje wszystkie małe fale zostawiając wodę płaską jak stół.
Idealna miejscówka do freestyle, ale podkreślam – tylko przy dużym odpływie.

Pływanie na falach to nie najmocniejsza strona spotu, przez większość czasu możliwe raczej tylko na małych falach ale zdarza się że fale podrosną do około metra, okres się zwiększa i pływa się całkiem fajnie. Miejsce zdecydowanie i szczerze polecam – ja będąc tu pływam zarówno freestyle na lagunach jak i połapię kilka fal na desce wave dla relaksu.

13087002_10153414910481262_149571266354335094_o
13112909_10153414910241262_415634072091439262_o
IMG_20160511_142537_AO_HDR
IMG_20160511_163104_AO_HDR
20150503_131329 (2)
20150105_165630
13140749_10208265837236791_1151648263_n
image01
IMG_20160502_144329_AO_HDR

Różnorodność zakwaterowania – noclegi od 50zł do 500zł za noc, pyszne, tanie, różnorodne i wszędzie dostępne jedzenie i piękne parki narodowe dookoła czynią z tego miejsca jeden z najlepszych i najpiękniejszych spotów kajtowych na Świecie! Mówię to z pełną odpowiedzialnością tych słów, a w „kilku” miejscach już byłem i muszę powiedzieć, że tak przyjemny kajtowy lifestyle jak tutaj często się nie trafia.

W przyszłym sezonie będziemy w Pak Nam Pran już od początku Marca, przez Święta Wielkanocne i Songkran aż do początku Maja.
Zapraszam do Nas! Przekonaj się, że kajtowy świat nie kończy się na zatłoczonych i niekoniecznie fajnych „słynnych miejscówkach”.

Pozdrawiam,
Mikołaj
GOKITE Intro